LingoStories AppLingoStories App
Opowieść wigilijna
B1Chapter 1 / 5936 words103 sentences

Strofa pierwsza: Duch Marleya

Chapter 1 · Opowieść wigilijna · B1 Polish. Tip: Click on any word while reading to see its translation. Take your time with each chapter and review the vocabulary before moving on.

Chapter Summary

Poznajemy Ebenezera Scrooge'a, zimnego i skąpego człowieka, który nienawidzi świąt. W Wigilię odwiedza go duch zmarłego wspólnika Jacoba Marleya, który ostrzega go, że trzy duchy przyjdą pomóc mu się zmienić.

1 / 103
🇵🇱Polski🇬🇧English
Linked wordUnderlined wordOther words
Marley był martwy, na początek. Nie było co do tego żadnych wątpliwości. Stary Marley nie żył od siedmiu lat. Jego wspólnik, Ebenezer Scrooge, własnoręcznie podpisał akt zgonu. Scrooge był zimnym, twardym człowiekiem, który kochał tylko jedno: pieniądze. Był twardy jak kamień i ostry jak nóż. Zimno w jego wnętrzu mroziło jego starą twarz i czyniło oczy czerwonymi. Żadne ciepło nie mogło go ogrzać, a żadna zima nie mogła go bardziej oziębić niż już był. Nikt nigdy nie zatrzymywał go na ulicy, żeby się przywitać. Nawet psy niewidomych zdawały się go znać i odciągały swoich właścicieli. Ale Scrooge'owi było wszystko jedno. Lubił być sam i trzymać wszystkich z daleka od siebie. Była Wigilia, a Scrooge siedział zajęty w swoim kantorze. Na zewnątrz było zimno i mgliście. Ludzie szli szybko ciemnymi ulicami, próbując się ogrzać. Drzwi do biura Scrooge'a były otwarte, żeby mógł obserwować swojego urzędnika, Boba Cratchita. Bob siedział w małym, ciemnym kącie, przepisując listy. Scrooge miał mały ogień, ale ogień Boba był tak mały, że wyglądał jak jeden kawałek węgla. Bob nie mógł dołożyć węgla, bo Scrooge trzymał skrzynkę z węglem w swoim pokoju. Więc Bob próbował się ogrzać przy świecy, ale to niewiele pomagało. 'Wesołych Świąt, wuju! Niech Bóg ma pana w opiece!' zawołał wesoły głos. To był siostrzeniec Scrooge'a, Fred, który przyszedł z wizytą. Jego twarz była czerwona od zimna, a oczy błyszczały szczęściem. 'Bah!' powiedział Scrooge. 'Bzdura!' 'Święta bzdurą, wuju?' powiedział Fred. 'Na pewno nie mówi pan poważnie.' 'Mówię poważnie,' powiedział Scrooge. 'Jaki masz powód do radości? Jesteś wystarczająco biedny.' 'A jaki pan ma powód do smutku?' odpowiedział Fred. 'Jest pan wystarczająco bogaty.' Scrooge nie mógł wymyślić nic lepszego do powiedzenia, więc znowu powiedział 'Bah!', a potem 'Bzdura!' 'Nie gniewaj się, wuju,' powiedział Fred. 'Przyjdź do nas jutro na obiad.' 'Dlaczego się ożeniłeś?' zapytał Scrooge. 'Bo się zakochałem,' odpowiedział Fred. 'Miłość!' powiedział Scrooge z obrzydzeniem. 'Do widzenia!' 'Niczego od pana nie chcę,' powiedział Fred. 'Dlaczego nie możemy być przyjaciółmi?' 'Do widzenia,' powiedział Scrooge zimno. 'Wesołych Świąt, wuju,' powiedział Fred i wyszedł z biura z uśmiechem. Gdy Fred wychodził, weszło dwóch dżentelmenów. Zbierali pieniądze dla biednych. 'W tym świątecznym okresie roku,' powiedział jeden z nich, 'powinniśmy pomagać tym, którzy cierpią.' 'Czy nie ma więzień?' zapytał Scrooge. 'Czy nie ma przytułków dla biednych?' 'Wielu wolałoby umrzeć niż tam trafić,' powiedział dżentelmen. 'Jeśli woleliby umrzeć, to niech tak zrobią,' powiedział Scrooge, 'i zmniejszą nadmiar ludności.' Dwaj dżentelmeni wyszli, zszokowani jego słowami. W końcu nadszedł czas zamknąć biuro. 'Zapewne będziesz chciał mieć wolne przez cały jutrzejszy dzień?' powiedział Scrooge do Boba. 'Jeśli to wygodne, proszę pana,' powiedział Bob. 'To nie jest wygodne,' powiedział Scrooge, 'i to niesprawiedliwe. Ale przypuszczam, że musisz mieć cały dzień wolny.' 'I bądź tu tym wcześniej następnego ranka!' Bob obiecał, że tak zrobi i szybko wyszedł, żeby spędzić Wigilię z rodziną. Scrooge zjadł kolację sam w swojej zwykłej ciemnej tawernie. Potem poszedł do domu, do swoich zimnych, pustych pokoi. Kiedyś należały do jego zmarłego wspólnika, Marleya. Budynek był stary i ciemny, a tej nocy wydawał się ciemniejszy niż zwykle. Gdy Scrooge wkładał klucz do drzwi, spojrzał na kołatkę. To była zwykła kołatka, ale nagle się zmieniła. Scrooge zobaczył twarz Marleya w kołatce, świecącą upiornym światłem. Nie była zła, ale patrzyła na Scrooge'a z upiorymi okularami wsunięymi na czoło. Potem znów stała się kołatką. Scrooge się przestraszył, ale powiedział 'Bzdura!' i wszedł do środka. Wszedł po ciemnych schodach do swoich pokoi. Rozejrzał się uważnie, ale wszystko wydawało się normalne. Scrooge zamknął się na klucz i usiadł przy swoim małym ogniu. Nagle stary dzwonek w pokoju zaczął dzwonić. Potem każdy dzwonek w domu zaczął dzwonić. Dzwonki ucichły, a potem rozległ się brzęk z głębin. Brzmiało to jak łańcuchy ciągnięte po podłodze. Hałas zbliżał się coraz bardziej, w górę schodów, prosto do jego drzwi. 'To wciąż bzdura!' powiedział Scrooge, ale jego głos drżał. Drzwi otworzyły się z hukiem i przeszedł przez nie duch. To był duch Marleya, owinięty ciężkimi łańcuchami. Łańcuchy były zrobione z kas, kluczy, kłódek, ksiąg rachunkowych i ciężkich stalowych sakiewek. Scrooge widział przez ciało ducha na wylot. 'Kim jesteś?' zapytał Scrooge. 'Zapytaj, kim byłem,' odpowiedział duch. 'Kim więc byłeś?' powiedział Scrooge. 'Za życia byłem twoim wspólnikiem, Jacob Marley.' 'Czy możesz usiąść?' zapytał Scrooge, patrząc na niego z powątpiewaniem. 'Mogę,' powiedział duch i usiadł na krześle naprzeciwko Scrooge'a. 'Nie wierzysz we mnie,' powiedział duch. 'Nie wierzę,' powiedział Scrooge. 'Możesz być kawałkiem niestrawnionej wołowiny albo zepsutym serem.' Na to duch wydał przerażający krzyk i potrząsnął łańcuchami. Scrooge padł na kolana z przerażenia. 'Litości!' zawołał. 'Dlaczego mnie dręczysz?' 'Noszę łańcuch, który ukułem za życia,' odpowiedział duch. 'Robiłem go ogniwo po ogniwie, metr po metrze, przez lata chciwości.' 'Czy znasz ciężar łańcucha, który nosisz?' zapytał duch. 'Siedem lat temu był tak ciężki jak ten, a od tamtej pory nad nim pracujesz.' Scrooge zadrżał i spojrzał na podłogę, spodziewając się zobaczyć wokół siebie łańcuchy. 'Ale zawsze byłeś dobrym biznesmenem, Jacobie,' powiedział słabo Scrooge. 'Biznes!' krzyknął duch, załamując ręce. 'Ludzkość była moim biznesem! Dobroczynność, miłosierdzie i życzliwość były moim biznesem!' 'Jestem tu dziś w nocy, żeby cię ostrzec,' powiedział duch. 'Masz jedną szansę, żeby uniknąć mojego losu.' 'Nawiedzi cię trzech duchów,' powiedział duch Marleya. 'To ta szansa, o której wspomniałeś?' zapytał Scrooge. 'Chyba wolałbym nie.' 'Bez ich wizyt nie możesz mieć nadziei, że unikniesz mojej drogi,' powiedział duch. 'Spodziewaj się pierwszego, gdy zegar wybije jedną.' Duch szedł tyłem w stronę okna, które otworzyło się samo. Gdy przechodził, Scrooge usłyszał wiele głosów płaczących w nocnym powietrzu. Wyjrzał i zobaczył setki duchów, wszystkie noszące łańcuchy jak Marley. Płakały, ponieważ nie mogły już pomagać żywym. Scrooge zamknął okno i poszedł prosto do łóżka. Zasnął natychmiast, wyczerpany i przerażony tym, co miało nadejść.

Comprehension Questions

4 questions

1

Jak długo Jacob Marley nie żył na początku opowieści?

2

Kto odwiedził Scrooge'a w jego biurze w Wigilię?

3

Co nosił duch Marleya, co symbolizowało jego grzechy?

4

Ile duchów Marley powiedział, że odwiedzi Scrooge'a?

Vocabulary

30 words from this story

Continue Learning